Astounding Stories of Super-Science October, 1994, by Astounding Stories jest częścią HackerNoon's Book Blog Post series. Możesz przejść do dowolnego rozdziału tej książki tutaj. Niesamowite opowieści o super-nauki październik 1994: Obraz Doriana Graya - rozdział XIV przez Oscar Wilde Astounding Stories of Super-Science October, 1994, by Astounding Stories jest częścią HackerNoon's Book Blog Post series. Możesz przejść do dowolnego rozdziału tej książki tutaj. tutaj Niesamowite opowieści o super-nauki październik 1994: Obraz Doriana Graya - rozdział XIV By Oscar Wilde O dziewiątej rano następnego ranka jego sługa wszedł z filiżanką czekolady na szufladzie i otworzył szuflady.Dorian spał spokojnie, leżąc po prawej stronie, z jedną ręką pod policzkiem. Mężczyzna musiał dotknąć go dwa razy na ramieniu, zanim się obudził, a gdy otworzył oczy, na ustach przechodził słaby uśmiech, jakby zginął w jakimś pięknym śnie. Odwrócił się i, opierając się na łokciu, zaczął ssać czekoladę.Milowe listopadowe słońce wchodziło do pokoju.Niebo było jasne, a w powietrzu było genialne ciepło. Stopniowo wydarzenia poprzedniej nocy, z cichymi, krwiopijnymi nogami, wskoczyły do jego mózgu i odbudowywały się tam z przerażającą wyraźnością. Wrzasknął na pamięć o wszystkim, co cierpiał, i przez chwilę to samo dziwne uczucie nienawiści do Basila Hallwarda, które sprawiło, że zabił go, gdy usiadł na krześle, wróciło do niego i rozchłonął z pasją. Były grzechy, których fascynacja leżała bardziej w pamięci niż w ich czynieniu, dziwne triumfy, które zadowalały pychę bardziej niż pasje, i dały intelektowi przyspieszone poczucie radości, większe niż jakakolwiek radość, jaką przynoszą, lub kiedykolwiek mogą przynieść, do zmysłów. Gdy upłynęło pół godziny, przeniósł rękę na czoło, a potem pośpiesznie wstał i ubrał się jeszcze bardziej niż zwykle, zwracając dużą uwagę na wybór szyjki i szmatki i zmieniając pierścionki więcej niż raz. Spędził wiele czasu również na śniadaniu, smakując różne potrawy, rozmawiając ze swoim panem o nowych książeczkach, które myślał o przygotowaniu dla służących w Selby, i przechodząc przez swoją korespondencję. W niektórych z listów uśmiechnął się. Trzy z nich znudziły go. Po wypiciu filiżanki czarnej kawy powoli wytrzeł usta ręcznikiem, poprosił swego sługi, aby poczekał, a potem, idąc do stołu, usiadł i napisał dwa listy. "Zrób tę rundę na 152, Hertford Street, Francis, a jeśli pan Campbell jest poza miastem, uzyskaj jego adres." Jak tylko był sam, zapalił papierosa i zaczął rysować na kawałku papieru, rysując najpierw kwiaty i kawałki architektury, a potem ludzkie twarze. Nagle zauważył, że każda twarz, którą rysował, wydawała się mieć fantastyczną podobieństwo do Basila Hallwarda. Kiedy się rozciągnął na kanapie, spojrzał na tytułową stronę książki. Był to „Émaux et Camées” Gautiera, japońsko-papierowe wydanie Charpentiera, z Jacquemart etching. Związek był z cytrynowo-zielonej skóry, z wzornictwem ważonych trellis-work i kropkowanych granatów. Był on podany mu przez Adriana Singletona. Gdy odwrócił strony, jego oko spadło na wiersz o ręce Lacenaire, zimnej żółtej ręki. ” „Swoje czerwone włosy i jego Spojrzał na swoje własne białe palce, lekko wstrząsnął wbrew sobie, i poszedł dalej, aż dotarł do tych pięknych wędrówek nad Wenecją: Du supplice encore mal lavée (Zawsze źle umyte) palce fauny w szerokiej gamie chromatycznej, z perłami rozrzucanymi, Wenus nad Adriatykiem Woda ma ciało różowe i białe. Les dômes, sur l’azur des ondes, w pobliżu lokalizacji Następny wpisNastępny Prawdziwy kontur, S’enflent comme des gorges rondes – jak okrągłe zatoki Niech wywołuje miłość. L’esquif aborde et me dépose – L’esquif aborde et me dépose Swoim synem przytulił się do filarów, W pobliżu rzeźbionej fasady, Na marmurze po schodach. Jak cudowne były! Kiedy je czytałem, wydawało mi się, że pływam po zielonych wodach miasta różowego i perłowego, siedząc w czarnej gondoli ze srebrnym progiem i zawieszonymi zasłonami. Proste linie wyglądały mu jak te proste linie turkusowo-niebieskiego, które podążają za jednym, gdy wychodzimy na Lido. Nagłe błyski koloru przypominały mu błyszczenie opalowo-ryzowych ptaków, które wędrują wokół wysokiego miodu Campanile, lub stalk, z tak wspaniałą łaską, przez ciemne, pyłowe arcady. „Przede fałdą róży, Na marmurze po schodach”. Cała Wenecja była w tych dwóch liniach. Pamiętał jesień, którą tam spędził, i wspaniałą miłość, która poruszyła go do szalonych, uroczych szaleństw. W każdym miejscu był romans. Ale Wenecja, podobnie jak Oxford, zachowała tło dla romansu, a dla prawdziwych romantyków tło było wszystkim, lub prawie wszystkim. Basil był z nim częścią czasu i szedł na dziko przez Tintoret. Biedny Basil! Zasiąknął, znowu podniósł dźwięk i próbował zapomnieć. – Czytał o żużlach, które wleciały i wyleciały z małego miasteczka. W Smyrnie, gdzie Hadżi siedzą licząc swoje żwirowe żółtka, a turbanowani kupcy palą długie rury i poważnie się ze sobą rozmawiają; czytał o obelisku na Place de la Concorde, który płacze łzami granitu w jego samotnym, bezsłonecznym wygnaniu i pragnie wrócić do gorącego, pokrytego lotosem Nilu, gdzie są Sfinksy, i różowo-czerwone ibisy, i białe węże ze złocistymi pazurami, i krokodyle z małymi berylowymi oczami, które kręcą się nad zieloną parową błotą; zaczął krzyczeć nad tymi wersetami, które, rysując muzykę z marmuru pocałowanego, opowiadają o tym ciekawym, że Książka spadła mu z rąk po pewnym czasie, a on stał się coraz bardziej zdenerwowany, a na niego wpadł straszliwy horror. – Co by było, gdyby Alan Campbell wyszedł z Anglii? – Mijałyby dni, zanim mógłby wrócić. – Może odmówiłby przyjścia. Kawiarnia czarujący potwór Kiedy spotkali się w społeczeństwie, tylko Dorian Gray się uśmiechnął: Alan Campbell nigdy. Niezależnie od tego, czy Wray był zachwycony muzyką, czy nie był zainteresowany tym, że był bardziej inteligentny, czy też nie wykazywał się młodym człowiekiem, choć nie miał prawdziwej wdzięczności za sztukę widzialną, kiedy ostatni raz odwiedził kampanię, i cokolwiek to znaczyło, że w pewnym momencie miał poczucie piękna poezji, którą zdobył z opery. Jego dominującą pasją intelektualną była nauka. W Cambridge prawie nagle spędził dużo czasu pracując w laboratorium, a także wziął dobrą klasę w kampusie Natural Science Tripos swojego roku. W rzeczywistości nadal był człowiekiem poświęconym na naukę chemii, a także miał laboratorium, w którym niegdyś grał na skrzypcach i na fortepianie przez cały dzień. W rzeczyw To był człowiek, na którego Dorian Gray czekał. Każdą sekundę wpatrywał się w zegarek. W miarę upływu minut stał się strasznie zdenerwowany. W końcu wstał i zaczął biec w górę i w dół po pokoju, wyglądając jak piękna rzecz zamknięta w klatce. Wstrząs stał się nie do zniesienia. Czas wydawał mu się krzyczeć z nogami ołowiu, podczas gdy przez potworne wiatry był przechwycony w kierunku wyczerpanej krawędzi jakiegoś czarnego pęknięcia skały. Wiedział, co go tam czeka; widział to rzeczywiście, a trzęsąc się, rozdrabniając rękami jego palące okłady, jakby okradł sam mózg widzenia i popchnął gałki do oczu z powrotem do ich jaskini. Było to bezużyteczne. Mózg miał własne jedzenie, na którym bił, a wyobraźnia, groteskowana przerażeniem, skruszona i zniekształcona jak żywa rzecz przez ból, tańczyła jak mała lalka na stoj W końcu drzwi się otworzyły, a jego sługa wszedł i spojrzał na niego. „Panie Campbell, panie” – powiedział człowiek. Wybuchł oddech ulgi, a kolor powrócił na jego policzki. – Poproś go, żeby natychmiast wszedł, Franciszku. – Czuł, że znowu jest sobą. W kilka chwil Alan Campbell wszedł do środka, wyglądając bardzo surowo i raczej blado, a jego bladość została wzmocniona przez czarne włosy węglowe i ciemne brwi. „Alan, to jest twój rodzaj, dziękuję za przybycie.” „Miałem zamiar nigdy więcej nie wchodzić do twojego domu, Gray, ale powiedziałeś, że to kwestia życia i śmierci.” Jego głos był twardy i zimny.Mówił z powolnym rozważaniem. W stałym spojrzeniu poszukiwawczym, które zwrócił na Doriana, pojawił się wzrok pogardy. "Tak, to jest kwestia życia i śmierci, Alan, i dla więcej niż jednej osoby. Campbell wziął krzesło przy stole, a Dorian usiadł naprzeciwko niego. Oczy dwóch mężczyzn się spotkały. Po napiętym momencie ciszy, pochylił się i powiedział, bardzo cicho, ale patrząc na efekt każdego słowa na twarz, do którego wysłał: „Alan, w zamkniętym pokoju na szczycie tego domu, w pokoju, do którego nikt oprócz mnie nie ma dostępu, martwy człowiek siedzi przy stole. „Zatrzymaj się, Gray, nie chcę wiedzieć niczego więcej, czy to, co mi powiedziałeś, jest prawdą, czy nie, nie dotyczy mnie. „Alan, muszą cię zainteresować. Ten musi cię zainteresować. Jest mi bardzo przykro, Alan. Ale nie mogę sobie pomóc. Jesteś jedynym człowiekiem, który jest w stanie mnie uratować. Jestem zmuszony zaprowadzić cię do sprawy. Nie mam wyboru. Alan, jesteś naukowcem. Wiesz o chemii i takich rzeczach. Wykonałeś eksperymenty. To, co musisz zrobić, to zniszczyć rzecz, która jest na górze – zniszczyć ją, aby nie pozostało jej żadnego śladu. Nikt nie widział tej osoby wchodzącą do domu. Rzeczywiście, w tej chwili ma być w Paryżu. Nie będzie go brakowało przez miesiące. Kiedy go zabraknie, nie musi być tu żadnego śladu. Ty, Alan, musisz go zmienić „Jesteś szalony, Dorian” „Ach, czekałem, aż nazwisz mnie Dorianem.” „Jesteś szalony, mówię ci – szalony, aby wyobrazić sobie, że podniosę palec, aby ci pomóc, szalony, aby zrobić to potworne spowiedź. Nie będę miał nic wspólnego z tą sprawą, cokolwiek to jest. „To było samobójstwo, Alan” – Cieszę się z tego. – Ale kto go do tego doprowadził? – Ty, ja bym sobie wyobrażał. „Czy nadal odmawiasz tego dla mnie?” „Oczywiście odmawiam. nie będę miał z tym nic wspólnego. Nie obchodzi mnie, jaki wstyd przychodzi na ciebie. Zasługujesz na to wszystko. Nie powinienem żałować, że widzisz, że jesteś zniechęcony, publicznie zniechęcony. Jak odważysz się prosić mnie, spośród wszystkich ludzi na świecie, aby wtrącić się w ten horror? powinnam myśleć, że wiesz więcej o postaciach ludzi. Twój przyjaciel Lord Henry Wotton nie może cię wiele nauczyć o psychologii, cokolwiek innego cię nauczył. Nic nie skłoni mnie do podjęcia kroku, aby ci pomóc. Musisz przyjść do niewłaściwego człowieka. Idź do niektórych swoich przyjaciół. Nie przychodź do mnie.” „Alan, to było morderstwo, zabiłem go, nie wiesz, co spowodowało, że cierpiałem, bez względu na to, czym jest moje życie, miał on więcej wspólnego z jego tworzeniem, niż biedny Harry. „Mord! Dobry Boże, Dorian, to jest to, do czego przyszedłeś? nie będę cię informował. to nie jest moja sprawa. Ponadto, bez mojego zaangażowania w sprawę, na pewno zostaniesz aresztowany. nikt nigdy nie popełnia przestępstwa bez robienia czegoś głupiego. „Musisz mieć z tym coś wspólnego. Poczekaj, poczekaj chwilę; posłuchaj mnie. Słuchaj tylko, Alan. Wszystko, o co proszę, to przeprowadzenie pewnego eksperymentu naukowego. Idziesz do szpitali i martwych domów, a horrory, które tam robisz, nie wpływają na ciebie. Jeśli w jakimś okropnym pomieszczeniu do dezynfekcji lub fetid laboratorium znalazłeś tego człowieka leżącego na prowadzonym stole z czerwonymi dąbami wykopanymi w nim, aby krew płynęła przez niego, po prostu spojrzysz na niego jako na podziwiający przedmiot. Nie odwróciłbyś włosów. Nie uwierzyłbyś, że robisz nic złego. Wręcz przeciwnie, prawdopodobnie czułbyś się, że „Nie chcę ci pomóc, zapominasz o tym, jestem po prostu obojętny na całość, nie ma to ze mną nic wspólnego.” „Alan, modlę się o ciebie. Pomyśl o sytuacji, w jakiej się znajduję. Tuż przed twoim przyjściem prawie zniknąłem z terroru. Pewnego dnia możesz poznać sam terror. Nie! nie myśl o tym. Spójrz na sprawę czysto z naukowego punktu widzenia. Nie pytasz, skąd pochodzą martwe rzeczy, na których eksperymentujesz. Nie pytaj teraz. powiedziałem ci za dużo, jak to jest. ale błagam cię, abyś to zrobił. „Nie mów o tych dniach, Dorian – są martwe.” Mężczyzna na piętrze nie odejdzie, siedzi przy stole z pochyloną głową i wyciągniętymi ramionami. – Alan! – Alan! – Jeśli mi nie pomożesz, jestem zrujnowany. – Dlaczego mnie powieszą, Alan? – Nie rozumiesz? – Wieszą mnie za to, co zrobiłem. "Nie ma nic dobrego w przedłużaniu tej sceny. absolutnie odmawiam robienia niczego w tej sprawie. „Czy się odmawiasz?” „Tak” „Proszę cię, Alan” „To jest bezużyteczne”. Ten sam litościwy spojrzenie pojawiło się w oczach Doriana Graya.Potem wyciągnął rękę, wziął kawałek papieru i coś na nim napisał.Przeczytał go dwa razy, starannie złożył i przeciągnął przez stół. Campbell spojrzał na niego zaskoczony, a potem wziął papier i otworzył go. Gdy go czytał, jego twarz stała się przerażająco blada i spadł z powrotem na krzesło. Po dwóch lub trzech minutach strasznego milczenia Dorian odwrócił się i stanął za nim, kładąc rękę na ramieniu. „Przepraszam cię, Alan, ale nie zostawisz mi żadnej alternatywy. Mam już list napisany. Oto jest. Widzisz adres. Jeśli mi nie pomożesz, muszę go wysłać. Jeśli mi nie pomożesz, wyślę. Wiesz, jaki będzie wynik. Ale będziesz mi pomagać. Jest to niemożliwe, abyś teraz odmówił. Próbowałem cię oszczędzić. Uczynisz mi sprawiedliwość, aby to przyznać. Byłeś surowy, surowy, obraźliwy. Traktowałeś mnie jak nikt nigdy nie odważył się mnie traktować – żaden żywy człowiek, w każdym razie. Campbell zakopał twarz w rękach, a przez niego przeszedł drżenie. „Tak, to moja kolej, aby dyktować warunki, Alan. Wiesz, co to są. Rzecz jest dość prosta. Przyjdź, nie pracuj w tej gorączce. Rzecz musi być zrobiona. Rzut zegarka na płaszczu wydawał mu się dzielić czas na oddzielne atomy cierpienia, z których każdy był zbyt straszny, aby go znosić. Czuł się tak, jakby żelazny pierścień powoli się zacierał wokół jego czoła, jakby hańba, z jaką był zagrożony, już nadeszła na niego. „Przyjdź, Alan, musisz zdecydować się od razu.” "Nie mogę tego zrobić" - powiedział mechanicznie, jakby słowa mogły coś zmienić. „Musisz, nie masz wyboru, nie zwlekaj” Na chwilę wahał się. „Czy w pokoju na piętrze jest pożar?” „Tak, jest ogień gazowy z azbestem”. "Będę musiał wrócić do domu i odebrać kilka rzeczy z laboratorium." „Nie, Alan, nie wolno ci wychodzić z domu. Napisz na arkuszu notesu, co chcesz, a mój sługa zabierze taksówkę i przyniesie ci rzeczy”. Campbell skręcał kilka wierszy, zamknął je i skierował kopertę do swojego asystenta.Dorian wziął notatkę i uważnie ją przeczytał.Potem zadzwonił na dzwonek i przekazał go swojemu waletowi, z rozkazem, aby jak najszybciej wrócił i zabrał rzeczy ze sobą. Gdy drzwi salonu się zamknęły, Campbell zaczął nerwowo i, wstawszy z krzesła, przeszedł do kominka. Trzęsł się z pewnego rodzaju dźwiękiem. Przez prawie dwadzieścia minut żaden z mężczyzn nie mówił. Kiedy chmura uderzyła w jedną, Campbell odwrócił się i spojrzał na Doriana Graya i zobaczył, że jego oczy były pełne łez. „Jest coś w czystości i wyrafinowaniu tej smutnej twarzy, która wydawała mu się wściekła. „Hush, Alan, uratowałeś mi życie” – powiedział Dorian. „Twoje życie? dobre niebiosa! co to za życie! przechodzisz od zepsucia do zepsucia, a teraz kulminujesz w przestępstwie. „Ach, Alan,” murmuł Dorian z oddechem, „chciałbym, żebyś miał tysiącdziesiątą część litości dla mnie, jaką mam dla ciebie.” Odwrócił się, gdy rozmawiał i stanął, patrząc na ogród. Po około dziesięciu minutach pukał do drzwi, a służący wszedł, niosąc z sobą duży makaronowy koszyk z chemikaliami, z długą śrubą ze stali i platyny i dwoma dość dziwnie ukształtowanymi żelaznymi klamrami. „Czy mam tu zostawić te rzeczy, panie?” zapytał Campbell. – Tak – rzekł Dorian. – I boję się, Franciszku, że mam dla ciebie jeszcze jedną sprawę. – Jak się nazywa człowiek z Richmondu, który dostarcza Selby orchidei? „Harden panie” Musisz natychmiast zejść do Richmondu, osobiście zobaczyć Harden i powiedzieć mu, aby wysłał dwa razy tyle orchidei, ile zamówiłem, i mieć jak najmniej białych. – Nie ma problemu, panie, o której godzinie wrócę? Dorian spojrzał na Campbella. „Jak długo będzie trwał twój eksperyment, Alan?” – odpowiedział spokojnym, obojętnym głosem. Campbell zmarszczył się i ugryzł usta. „Będzie to trwało około pięciu godzin” – odpowiedział. "Będzie wystarczająco dużo czasu, więc jeśli wrócisz o pół siódmej, Franciszku, albo zostań: po prostu zostaw moje rzeczy na ubranie. – Dziękuję, panie – powiedział mężczyzna, wychodząc z pokoju. „Teraz, Alan, nie ma chwili do stracenia. jak ciężka jest ta klatka piersiowa! zabieram ją za ciebie. Przyprowadzasz inne rzeczy.” mówił szybko i w autorytatywny sposób. Campbell czuł się zdominowany przez niego. Kiedy dotarli do najwyższego lądowania, Dorian wyciągnął klucz i odwrócił go w zamek. Potem zatrzymał się, a w jego oczach pojawił się niepokojący wzrok. „To nic dla mnie, nie potrzebuję cię” – powiedział Campbell zimno. Dorian w połowie otworzył drzwi. Gdy to zrobił, zobaczył twarz swojego portretowego glinu w świetle słonecznym. Na podłodze przed nim leżała rozerwana zasłona. Pamiętał, że w nocy przedtem zapomniał, po raz pierwszy w swoim życiu, ukryć śmiertelny płótno, i był na dobrej drodze do przodu, kiedy wycofał się z drżeniem. Czym był ten obrzydliwy, czerwony dąb, który błyszczał, mokry i błyszczący, na jednej z rąk, jakby płótno spoczęło krwią? - Jakże to było straszne! - wydawało mu się bardziej przerażające, na chwilę, niż cicha rzecz, którą znał, rozciągała się po stole, rzecz, której groteskowy, błyszczący cień na plamionym dywanie pokazał mu, że nie poruszyła się, ale nadal była tam, jak ją opuścił. Wziął głęboki oddech, otworzył drzwi nieco szerzej, a z połowicznie zamkniętymi oczami i odwróconą głową, szybko wszedł, zdecydował, że nie spojrzy ani razu na zmarłego człowieka. Tam zatrzymał się, bojąc się odwrócić, a jego oczy skupiły się na złożonościach wzorca przed nim. Słyszał Campbella przynoszącego ciężkie piersi, i żelazka, i inne rzeczy, które potrzebował do swojej strasznej pracy. „Zostaw mnie teraz” – powiedział za nim twardy głos. Odwrócił się i wyszedł w pośpiechu, zdając sobie sprawę, że martwy człowiek został wciągnięty z powrotem do krzesła i że Campbell patrzył na błyszczącą żółtą twarz. To było długo po siedmiu, kiedy Campbell wrócił do biblioteki. był blady, ale absolutnie spokojny. „Zrobiłem to, o co mnie poprosiłeś” – zawołał. „A teraz, pożegnanie. – Uratowałeś mnie od zniszczenia, Alan, nie mogę tego zapomnieć – powiedział Dorian. Jak tylko Campbell odszedł, poszedł na piętro.W pokoju panował straszny zapach kwasu azotowego.Ale to, co siedziało przy stole, zniknęło. Seria książek HackerNoon: przynosimy Ci najważniejsze książki techniczne, naukowe i wnikliwe z zakresu publicznego. Ta książka jest częścią domeny publicznej. Niesamowite historie. (2009). Niesamowite historie super-nauki, październik 1994. USA. Projekt Gutenberg. Data wydania: październik 1, 1994, z https://www.gutenberg.org/cache/epub/174/pg174-images.html Możesz ją skopiować, oddać lub ponownie wykorzystać na warunkach Licencji projektu Gutenberg zawartych w tej książce lub online pod adresem www.gutenberg.org, znajdujący się pod adresem https://www.gutenberg.org/policy/license.html. Seria książek HackerNoon: przynosimy Ci najważniejsze książki techniczne, naukowe i wnikliwe z zakresu publicznego. Ta książka jest częścią domeny publicznej. Niesamowite historie. (2009). Niesamowite historie super-nauki, październik 1994. USA. Projekt Gutenberg. Data wydania: październik 1, 1994, z https://www.gutenberg.org/cache/epub/174/pg174-images.html Możesz ją skopiować, oddać lub ponownie wykorzystać na warunkach Licencji projektu Gutenberg zawartych w tej książce lub online pod adresem www.gutenberg.org, znajdujący się pod adresem https://www.gutenberg.org/policy/license.html. Strona www.gutenberg.org https://www.gutenberg.org/policy/license.html